Slide Witajcie w Instytucie Młodych.pl

W miejscu gdzie rzeczowo odpowiadamy na pytania stawiane przez młodzież
keyboard_arrow_down

Slide Stawianie pytań to największe odnawialne źródło intelektualnej energii, jaką posiada człowiek Dan Rothstein

Slide Zdajemy sobie sprawę, że polska edukacja nie nadąża za rozwojem cywilizacyjnym,
a program nauczania dalece odbiega od tego czego naprawdę oczekują uczniowie. Nie obrażamy się na to, a chcemy te braki uzupełnić.

Slide Dlatego stworzyliśmy portal, w którym rzeczowo i kompetentnie poruszamy wiele istotnych tematów z jakimi młodzież spotyka się w codziennym życiu.

Slide Przygotowując wszystkie artykuły stawiamy na praktyczność poruszanych tematów i fachowość udzielanych odpowiedzi.


Chcemy by publikowane tu artykuły realnie pomagały młodzieży odnaleźć się we współczesnym świecie!

Slide Staramy się nieustannie odnajdywać pytania i problemy trapiące współczesną młodzież.


Stale też czekamy na wiadomości od naszych czytelników. Jeśli zastanawiasz się nad jakimś zagadnieniem, na które nie ma tu jeszcze odpowiedzi - napisz nam o nim!


Pamiętaj o tym, że...

Slide Jedyne głupie pytania, to te, których nie zadajesz Paul MacCready

Slide Zobacz stronę Instytutu Młodych i przekonaj się na ile interesujących pytań zdążyliśmy już odpowiedzieć Przejdź do strony Instytutu Młodych

Trzymanie pieniędzy na rachunku bankowym jest zdecydowanie bezpieczniejsze niż przechowywanie ich w gotówce w domu. Nie mniej większe bezpieczeństwo nie oznacza całkowitej ochrony – takiej niestety nikt nie jest w stanie zapewnić. Warto jednak znać mechanizmy działania cyberprzestępców oraz sposoby jak chronić się przed ich atakami.

Garść statystyk. Źródło: Gazeta Wyborcza z dnia 08.07.2021

Banki inwestują ogromne pieniądze w narzędzia, które mają zabezpieczyć je i nas przed wirtualnymi włamaniami, które skutkowałyby wykradnięciem środków znajdujących się na kontach. Niestety specjaliści od cyberbezpieczeństwa często powtarzają, że to człowiek jest najsłabszym ogniwem każdego systemu bezpieczeństwa. Przestępcy w zdecydowanej większości nie skupiają się więc na włamywaniu się na bankowe serwery, a próbują pozyskać loginy i hasła klientów banków, dzięki którym dużo prościej będzie im wykraść pieniądze z kont, nie wywołując przy tym medialnej sensacji. Aby nie dać się im oszukać należy poznać najpopularniejsze sposoby ich działania, by gdy pojawi się próba kradzieży nie dać się oszukać.

Porada 1 – Patrz gdzie się logujesz

Jednym z częstszych sposobów obniżenia naszej czujności jest domaganie się niewielkich kwot pieniędzy – cyberprzestępcy często wysyłają SMSy bądź maile z prośbą o dopłatę do przesyłki bądź złożonego zamówienia wynoszącą raptem kilkadziesiąt groszy. Co ważne, fakt, że otrzymaliśmy taką wiadomość nie musi być jednoznaczny z tym, że włamano się nam na skrzynkę mailową bądź do telefonu, aby dowiedzieć się czy dokonaliśmy jakiejś transakcji. Typową metodą jest wysyłanie takiej wiadomości na tysiące numerów telefonów, co zwiększa szanse na to, że wśród nich trafi się na osobę, która faktycznie oczekuje przesyłki. Gdy tak się stanie, a podana w wiadomości kwota naprawdę jest niewielka, nieświadomy użytkownik często decyduje się zalogować na „stronę banku” by opłacić brakującą należność i tym samym nie stracić złożonego zamówienia.

To wielki błąd, bo przesłany w wiadomości link to w rzeczywistości strona-atrapa, która tylko udaje interfejs naszego banku albo systemu płatności internetowych. W rzeczywistości podane przez nas dane do logowania zostają zapisane, by później wykorzystać je do faktycznego zalogowania się do naszego banku i zlecenia przelewu wszystkich zgromadzonych środków na rachunek cyberprzestępcy. Złodzieje nauczyli się także współpracować z kodami SMS wykorzystywanymi do autoryzacji przelewów przez bank. Często podczas gdy logujemy się na fałszywą stronę banku, by zlecić groszowy przelew uzupełniający koszty wysyłki, podajemy hasło SMS. Z tym, że w rzeczywistości autoryzujemy wtedy operację zmiany numeru telefonu, z którego odbierane będą przyszłe kody SMS do potwierdzenia przelewów – z naszego na złodzieja. Gdy tak postąpimy, ma on już prostą drogę do tego by przelać wszystkie środki jakie posiadamy na rachunku bankowym.

Oczywiście dopłata do przesyłki to nie jedyna metoda aby pozyskać środki z naszego konta. Ja w kwietniu otrzymałem SMS z informacją o niezapłaconym mandacie karnym. Kwota była niewielka – 10 zł, a w treści znajdowała się informacja, że w przypadku nieuiszczenia tych pieniędzy sprawa zostanie skierowana do sądu. Oczywiście wszystko było fałszywe – żadnego mandatu nie otrzymałem.

Jak się przed tym ochronić? Przede wszystkim zachować rozwagę. Warto uświadomić sobie ile razy w rzeczywistości operator pocztowy, bank czy tym bardziej służby państwowe za pomocą SMS domagały się uregulowania jakiejś płatności. Mi nie zdarzyło się to nigdy. Dodatkowo należy spojrzeć na adres strony internetowej – przestępcy często podszywają się pod znane marki, ale w już po adresie można zorientować się, że coś jest nie w porządku: np. zamiast INPOST używają nazwy INP0ST (zero zamiast o, celowo pisane wielkimi literami aby utrudnić wykrycie tego). Poza tym rzadko używają domen z końcówką .pl, z której korzysta większość polskich przedsiębiorstw – dużo częściej są to adresy kończące się na .net, .org, .click czy na inne mniej popularne końcówki. Każda chociażby najmniejsza wątpliwość powinna wstrzymać nas od kliknięcia we wskazany link.

Podczas logowania do bankowości z poziomu komputera także należy zachować uwagę – warto sprawdzić czy w przeglądarce, przy adresie strony jest „kłódeczka” przy adresie strony, która poświadcza posiadanie certyfikatu SSL. Fałszywe strony najczęściej jej nie posiadają. Poza tym nasze wątpliwości powinna wzbudzić jakakolwiek niekompletność na stronie banku – jeśli np. polskie znaki wyświetlają się nieprawidłowo, albo np. zamiast poszczególnych znaków hasła system prosi nas o wprowadzenie go w całości, powinno to wstrzymać nas od logowania się. Strony tworzone przed cyberprzestępców, podszywające się pod nasz bank są zwykle łudząco podobne do oryginałów, ale najczęściej nie są tak perfekcyjnie dopracowane jak one. Często źle wyświetlają się napisy, czcionki, obrazki itp.

Porada 2 – Zachowaj zimną krew

Uważajmy na okazję – komputer sprzedawany za połowę rynkowej ceny, bądź markowa sukienka przeceniona o 90% to najczęściej nie rzeczywiste promocje, a kolejne sposoby by pozyskać od nas dane. Złodzieje często wykorzystują w tym celu popularne platformy takie jak OLX, gdzie jednak nigdy nie zgadzają się na wysyłkę za pobraniem, a proszą o wpłatę za pomocą wygenerowanego przez nich linku do zapłaty. Klikając w niego trafimy na opisywaną już wcześniej fałszywą stronę banku bądź płatności online, a zamiast obiecanego przedmiotu pozbędziemy się środków z konta.

Ostatnio nasilają się także oszustwa „na BLIKa”. Przestępcy w tych wypadkach bardziej zaangażowani i do kradzieży pieniędzy wykorzystują konta naszych znajomych z Facebooka, do których udało im się włamać. Mechanizm ataku jest następujący: gdy już włamią się na czyjś profil w tym portalu społecznościowym, piszą do znajomych z prośbą o pożyczkę „na taksówkę”, „na bilet”, „na ślusarza” itp. prosząc o podanie kodu BLIK, za pomocą, którego wybiorą oni te środki z bankomatu. Argumentują oni, że zostali napadnięci, znajdują się daleko od domu, a ich telefon jest bliski rozładowania, dlatego nie mają czasu na długie rozmowy, tylko proszą o małą pożyczkę, którą deklarują się oddać następnego dnia. Nieświadomy rozmówca może faktycznie chcieć udzielić pomocy, nieświadomy tego, że w rzeczywistości rozmawia z przestępcą, który czeka już pod bankomatem na obiecany ciąg cyfr.

Metoda ta jest wyrachowana, a złodzieje często bazują na silnych emocjach i dramatycznej sytuacji. Warto zachować zimną krew – przed podaniem kodu warto zadzwonić na komórkę znajomego, nawet gdy przez Facebooka prosi by tego nie robić, bo „jest bliska rozładowania”. Cyberprzestępca w większości ma dostęp tylko do Facebooka, więc dzwoniąc może się okazać, że nic dramatycznego się nie dzieje. Gdy tak się okaże, warto zaapelować do znajomego by natychmiast zmienił hasło do swoich kont w serwisach społecznościowych i np. napisał na tablicy, że jest bezpieczny i nie prosi o żadne pieniądze.

Porada 3 – jeśli możesz autoryzuj przelewy za pomocą aplikacji mobilnej, a nie poprzez SMS

Porada ta nie dotyczy wciąż klientów wszystkich banków, jednak z każdym miesiącem coraz to nowe instytucje finansowe pozwalają potwierdzać realizacje przelewu w aplikacjach mobilnych, a nie poprzez kody SMS. To rozwiązanie jest znacznie bezpieczniejsze, bo liczba znaków w SMSie jest ograniczona, przez co nie zawsze można wyświetlić pełny tytuł przelewu, jego odbiorcę czy cały numer konta. Aplikacje mobilne nie mają takich limitów, więc pozwalają na prezentowanie wszystkich danych odbiorcy przelewu. Nawet jednak korzystając z tych aplikacji warto pamiętać, że najsłabszym ogniwem bezpieczeństwa jest człowiek, więc przed kliknięciem „akceptuj” w niej należy porównać wyświetlany w smartfonie numer rachunku oraz kwotę z danymi, które wprowadzaliśmy. Jeśli nasz komputer zostanie zainfekowany, albo korzystać będziemy z fałszywej strony, a my bezrefleksyjnie klikniemy zaakceptuj, to nawet wyższy poziom bezpieczeństwa jaki daje nam aplikacja bankowa nie uchroni nas przed kradzieżą pieniędzy.

Porada 4 – ustal limity transakcji internetowych na swojej karcie

Numer nadrukowany na naszej karcie bankowej, to nie losowy ciąg cyfr, a kolejny sposób wypłacania z niej pieniędzy. Podając go i kod CVV znajdujący się na jej odwrocie w sklepie internetowym bądź aplikacji umożliwia pobranie z niej środków i sfinalizowanie transakcji. To bardzo wygodny sposób, za którego możemy opłacać subskrypcje Netflixa, Spotify czy zapłacić za zakupy w zagranicznych sklepach internetowych nieobsługujących polskich banków. Jednakże z wygodą tą wiąże się też duże ryzyko – osoba, która podpatrzy te numery np. podczas zakupów w zwykłym sklepie czy w innych okolicznościach będzie mogła je wykorzystać do zapłacenia za swoje zakupy.

Co prawda jeśli zgłosimy taką nieautoryzowaną transakcję w banku i na policji, jest spora szansa, że odzyskamy ukradzione mam środki. Jednakże wiązać się z wykonaniem wielu czynności, których w prosty sposób można uniknąć ustalając odpowiednie limity dla transakcji w naszej karcie. Procedura jak to zrobić jest zależna od banku, w którym mamy konto, ale każdy oferuje taką możliwość. Warto ustalić limity „z głową” tj. w taki sposób by nie zablokować sobie całkowicie płatności internetowych i jednocześnie nie ryzykować utratą wszystkich środków z naszego konta. Jeśli więc np. chcemy płacić za subskrypcje Netflixa i Spotify można ustalić miesięczny limit równy wysokości opłat za te usługi. Można też go podnieść o kilkadziesiąt złotych, aby umożliwić sobie sporadyczną zapłatę za zakupy w Amazonie czy Aliexpress. A gdy będziemy chcieli zapłacić za wycieczkę zagraniczną, która przekroczy dozwolony limit, warto wtedy jednorazowo podnieść dopuszczalną kwotę transakcji, opłacić zamówienie i wrócić do poprzednich ustawień.

Porada 5 – jeśli twój bank i smartfon to umożliwia płać nim

Wskazówka ta ściśle wiąże się z poprzednimi dwiema – warto iść z postępem i zrezygnować z plastiku i w fizycznych sklepach płacić za pomocą telefonu, wykorzystując Google Pay czy Apple Pay. Metody te znoszą część niebezpieczeństw związanych z wykorzystaniem klasycznych kart płatniczych. Po pierwsze nigdzie nie wyświetla się numer karty, więc nie ma obaw o to, że ktoś go podglądnie, a później wykorzysta. Po drugie: obecnie aplikacje mobilne umożliwiają zatwierdzanie wyższych niż 100 złotych operacji za pomocą odcisku palca, a nie kodem PIN. Znacząco zwiększa to bezpieczeństwo, bo PIN można podpatrzeć, a odcisku palca ukraść się nie da (no okej, są sposoby by oszukać i ten sposób weryfikacji, ale są one zdecydowanie bardziej skomplikowane).

A co w przypadku gdy będę chciał wybrać pieniądze z bankomatu?

Dodając kartę do Google Pay czy Apple Pay można zrezygnować z noszenia przy sobie fizycznej, plastikowej karty. Nie ma wtedy obawy o jej zgubienie, a przez to wykorzystanie przez osobę niepowołaną. Co jednak gdy zajdzie potrzeba wybrania środków z bankomatu? Większość banków i rosnąca liczba bankomatów umożliwia korzystanie z omawianej już usługi BLIK. Urządzenia je obsługujące znaleźć można niemal w każdej aplikacji bankowej. Wtedy do wybrania pieniędzy z bankomatu, wystarczy podanie kodu i zatwierdzenie transakcji w telefonie. Kartę można więc bezpiecznie trzymać zostawić w domu, wykorzystując ją np. tylko w czasie zagranicznych podróży.

Porada 6 – zgubiłeś kartę – zastrzeż ją natychmiast!

Pytanie – czy warto zablokować opcję płacenia zbliżeniowo kartą płatniczą?

Częste wątpliwości budzi możliwość płacenia kartą płatniczą i telefonem bez autoryzacji i podawania kodu PIN do wysokości 100 zł. W efekcie tej opcji osoba, która wejdzie w posiadanie naszej karty płatniczej będzie mogła zapłacić nią za swoje zakupy nawet jeśli nie zna naszego kodu PIN. Wiele osób zastanawia się czy nie byłoby rozsądnym wyłączenie tej opcji – w niektórych bankach jest to technicznie możliwe. Warto jednak mieć na uwadze, że maksymalna kwota do której odpowiadamy za nieautoryzowane transakcje, które zostaną wykonane za pomocą naszej karty płatniczej to równowartość 50 € tj. ok. 220 zł. Tym samym jeśli złodziej ukradnie nam kartę i dokona transakcji na 500 zł, to bank zwróci nam 280 zł.

Czy jednak warto blokować możliwość transakcji zbliżeniowych na naszej karcie płatniczej? Jeśli to uczynimy to każdą płatność trzeba będzie potwierdzać kodem PIN, co w teorii może utrudnić działanie przestępcy. Z drugiej strony warto pamiętać, że częstsze podawanie kodu PIN to więcej szans na jego podpatrzenie. Gdy osoba nieupoważniona będzie go znała, po kradzieży karty może wybrać gotówkę z bankomatu, a w takim przypadku nie ma górnej limitu transakcji, po przekroczeniu, której odpowiedzialność ponosi bank.

Mając na uwadze, że już praktycznie w każdym sklepie jest monitoring, a transakcje kartą są rejestrowane z dokładnością co do sekundy, odnalezienie osoby, która dokonała nieautoryzowanych transakcji naszą kartą bez PINu może być znacznie łatwiejsze.

Tym samym paradoksalnie, ale umożliwienie płacenia nam za drobne zakupy bez potwierdzania ich kodem PIN, wcale nie musi narazić nas na większe ryzyko.

Należy jednak bezwzględnie pamiętać, żeby zablokować kartę od razu gdy tylko spostrzeżemy się, że ją zgubiliśmy. Część banków oferuje opcję tymczasowej blokady karty, z której warto skorzystać gdy nie jesteśmy pewni, czy karta gdzieś się zawieruszyła, czy została bezpowrotnie zgubiona. Nawet gdy takiej opcji nie ma warto zablokować kartę od razu gdy pojawi się podejrzenie jej utraty – po zgłoszeniu takiej dyspozycji bank przejmuje odpowiedzialność za wszystkie transakcje dokonane z jej użyciem. Jeśli więc po zastrzeżeniu komuś uda się jeszcze jej użyć, to bank odda nam wszystkie pieniądze jakie w ten sposób ukradziono.

Porada 7 – uważaj co i skąd instalujesz

W Internecie wiele jest płatnych gier czy programów, zarówno dla komputerów jak i urządzeń mobilnych. Użytkownicy, którzy chcą zaoszczędzić pieniądze, nie rezygnując z płatnych aplikacji często szukają pirackich wersji na różnych stronach internetowych. Niestety wgrywanie narzędzi pochodzących z nieautoryzowanych źródeł często jest prostą drogą do zainfekowania naszego komputera. Bardzo często w instrukcjach jak wgrać piracki program, znajdują się wprost polecenia, których wykonanie skutecznie osłabi zabezpieczenia naszego systemu operacyjnego. Przestępcy piszą wprost – „w celu zainstalowania programu wyłącz program antywirusowy”, „zignoruj informację o ryzyku/infekcji”, „dodaj program do wyjątków w zaporze internetowej” itp. Warto mieć na uwadze, że wirus może działać w ukryciu – hakerzy często zaszywają w pirackiej aplikacji własne narzędzia, która przekazują im całą naszą aktywność. Ma to na celu osłabienie naszej czujności, bo skoro aplikacja faktycznie działa, to może alerty wysyłane nam przez system naprawdę były na wyprost?

Warto mieć na uwadze, że dotyczy to zarówno komputerów jak i smartfonów. Dużo łatwiej przy tym zainfekować urządzenie z Androidem, który zezwala na wgrywanie programów z nieautoryzowanych źródeł. Sam sklep Google Play także nie gwarantuje 100% bezpieczeństwa – wielokrotnie publikowane w nim były fałszywe aplikacje, które pod pozorem paczki tapet czy dzwonków wyłudzały wiadomości SMS czy śledziły aktywność właściciela. Dużo bezpieczniejsi są w tym przypadku użytkownicy iPhone – system iOS jest w bardziej hermetyczny, a Apple sprawdza każdą aplikację przed dodaniem jej do sklepu. Co prawda w przeszłości zdarzyły się pojedyncze przypadki przeoczenia przez dział weryfikacji zagrożenia (dlatego warto zawsze zachować czujność!), nie mniej ogólne bezpieczeństwo urządzeń tej firmy znajduje się na zdecydowanie wyższym poziomie.

Nie oznacza to jednak, że aby być bezpiecznym należy koniecznie kupować iPhone. Warto unikać instalowania pirackich wersji aplikacji, zastanawiając się czy wydanie kilkunastu czy kilkudziesięciu złotych na bezpieczną i pełną wersję to naprawdę tak obciążający dla nas koszt. Mając świadomość, że narażamy w ten sposób wszystkie nasze oszczędności, może warto jednak za program czy grę tą zapłacić. Nie tylko zyskujemy wtedy większe bezpieczeństwo, opcję jej aktualizacji w przyszłości ale wspieramy także twórcę wykorzystywanego przez nas narzędzia, którego czas i wysyłek jaki poświęcił aby je stworzyć przecież także nie są za darmo. A wgrywając nowe programy nawet z autoryzowanych sklepów na nasze urządzenie warto zapoznać się opiniami. Jeśli program ma niewielką liczbę instalacji, albo wyłącznie negatywne opinie, warto się zastanowić czy funkcjonalność jaką ma wnieść, warta jest ryzyka jaka może wiązać się z jego pozyskaniem.

 

Niestety nawet najdłuższy artykuł nie zawiera wszystkich metod działania cyberprzestępców i sposobów zabezpieczania się przed ich działaniami. Stale wymyślają oni nowe sposoby za pomocą, których starają się ukraść pieniądze z cudzych kont. Wspólną cechą wszystkich porad jest jednak zachowanie zdrowego rozsądku, unikanie narażania się na niepotrzebne zagrożenia (chociażby poprzez instalację niebezpiecznych aplikacji) oraz korzystanie ze nowych rozwiązań wprowadzanych przez banki. Te stale wymyślają sposoby na utrudnienie działania cyberprzestępcom, czego nie można powiedzieć o sposobach na złodziei klasycznej gotówki, którzy od dziesiątek lat posługują się tymi samymi metodami, przed którymi nie można się w prosty sposób obronić. Dlatego zachowując zdrowy rozsadek warto korzystać z nowoczesnej bankowości – to wciąż bezpieczniejsze niż noszenie przy sobie pieniędzy w monetach i banknotach. A o ile wygodniejsze!

Banki już od wielu lat oferują możliwość posiadania rachunku bankowego nastolatkom, które posiadają trzynaście i więcej lat. Do niedawna to właśnie granica tego wieku lat była tą od której można było rozpocząć swoją przygodę z bankowością. Niektóre z nich zdecydowały się jednak pójść o krok dalej i posiadają w ofercie rachunki stworzone z myślą o jeszcze młodszych klientach. Jak to możliwe i jak to działa? I czy warto się tym zainteresować?

Rozpoczynając ten artykuł warto być świadomym jednej rzeczy – możliwość otwarcia konta w wieku trzynastu lat nie wynika z jakieś wewnątrzbankowej umowy, a z funkcjonującego w Polsce prawa związanego z posiadaniem tzw. częściowej zdolności do czynności prawnych osób, które ukończą właśnie tyle lat. Młodsze osoby w świetle prawa nie mają możliwości (nawet za zgodą rodziców) podpisywania wiążących umów. Tym samym nie mogą zwrócić się o otwarcie konta bankowego. Pomimo tego, niektóre banki posiadają w ofercie konta kierowane do osób poniżej 13-stego roku życia. Jak to zatem możliwe?

Jednym z banków, które oferuje takie konto jest mBank, który oferuje rachunek adresatami są klienci posiadający mniej niż 13-ście lat (czyli można założyć takie konto dla dziecka nawet zaraz po jego urodzeniu, wystarczy posiadać akt urodzenia dziecka) prowadzony bezwarunkowo bez opłat, do którego można zamówić kartę z obrazkami tworzonymi ewidentnie z myślą o kilkuletnich dzieciach. Wnikając w szczegóły tej oferty łatwo można zrozumieć jaką „sztuczkę” zastosował mBank, by móc legalnie oferować taki rachunek – jego prawnym posiadaczem jest pełnoletni rodzic, a dziecko jest jedynie posiadaczem karty. Prawo polskie nie zakazuje by dzieci, niezależnie od wieku posiadały kartę podpiętą do konta rodziców, więc mBank wykorzystując tę możliwość stworzył konto, którego właścicielami jest rodzic, ale dziecko może mieć pełnoprawną kartę wydaną ze swoim imieniem i nazwiskiem, z której może korzystać tak jak osoba dorosła (oczywiście mBank oferuje limity dziennych transakcji przygotowane z myślą o dzieciach). Nigdzie w regulaminie nie znalazłem jednak zapisu wymagającego aby rodzic musiał posiadać swoje indywidualne konto w mBanku, by mógł otworzyć rachunek „junior”.

Tym samym do jego założenia nie jest wymagana zgoda dziecka.

Konto takie zatem różni się od standardowego rachunku. Dziecko nie będzie mieć możliwości korzystania z bankowości internetowej – zatem nie będzie mogło robić przelewów, ani nawet sprawdzić stanu konta za pośrednictwem komputera. Może to jednak zrobić ze specjalnie przygotowanej aplikacji mobilnej, która posiada jednak także bardzo ograniczoną funkcjonalność. Nie ma także możliwość podpięcia karty do telefonu za pomocą usług takich jak Google Pay czy Apple Pay. Nie działa również usługa BLIK.

Czy warto więc założyć dziecku takie konto?

Pomimo tych wszystkich ograniczeń oferta mBanku wydaje się ciekawym pomysłem na postawienie pierwszych kroków przez dziecko w świecie bankowości. Płacąc kartą dziecko nie zgubi pieniędzy jeśli wyślesz go po zakupy. Dodatkowo sprzedawcy trudniej będzie je oszukać wydając mu źle odliczoną resztę. Dodatkowo bardzo niski limit dziennych transakcji wynoszący tylko 50 zł dziennie sprawia, że możesz być spokojny o to, że dziecko nie wyda wszystkich pieniędzy podczas jednych zakupów. Ciekawa aplikacja mobilna, może sprawić jednak, że pociecha będzie uczyć się obserwować jak pieniądze znikają z jej konta, gdy zrobi zakupy. Może to być pierwszy krok do nauki oszczędności.

Drugim pomysłem jaki przychodzi mi na wykorzystanie tego konta jest wykorzystanie go do odkładania dziecku pieniędzy na przyszłość. Konto jest bezwarunkowo zwolnione ze wszystkich opłat, więc nawet gdy nie będzie wykorzystywane nie zostaną naliczone żadne opłaty za to. Jeśli jednak odkładać by po 100 złotych miesięcznie od urodzenia dziecka, to w wieku 13-stu lat (a więc gdy dziecko będzie mieć możliwość założenia pełnoprawnego rachunku na swoje imię i nazwisko) będzie aż 15600 zł.

Warto mieć jednak na uwadze, że konto nie przekształci się automatycznie w konto dziecka, gdy ukończy ono 13-ście lat. Z racji tego, że jego właścicielem jest rodzic, nie ma takiej procedury prawnej. Miesiąc po tym gdy ukończy ono ten wiek, karta zostanie automatycznie zamknięta, a rachunek przekształci się w konto standardowe (za prowadzenie którego pobierane są już opłaty). Oczywiście nic nie stoi wtedy na przeszkodzie, gdy złożyć w takiej sytuacji wniosek o jego zamknięcie. Jeśli wtedy dziecko będzie chciało kontynuować swoją przygodę z bankowością musi założyć pełnoprawne konto, którego właścicielem będzie już ono, a nie rodzic.

Konto junior mBanku pokazuje, że dzisiejsza bankowość otwiera się na grupę najmłodszych klientów…. Dopisz coś jeszcze

Dowód osobisty bądź paszport są dokumentami, które umożliwiają legalną podróż za granicę naszego kraju. Jeśli małoletnia osoba nie posiada żadnego z tych dokumentów jedynym dokumentem zaświadczającej o jej tożsamości jest legitymacja szkolna. Ta jednak z uwagi na prostotę podrobienia, nie jest w pełni akceptowana we wszystkich miejscach. Kierując się tymi czynnikami wielu młodych decyduje się szybciej niż po ukończeniu 18-stego roku życia zdobyć poważniejszy dokument tożsamości. Co jednak wybrać – dowód czy paszport? Chociaż pytanie wydaje się być błahe, dokumenty te różni wiele czynników i odpowiedź na nie wcale nie jest taka oczywista.

Od wielu już lat zarówno dowód osobisty jak i paszport można wyrobić nawet dla niemowlęcia. Przyzwyczajona do tego stanu rzeczy młodzież często zaskoczeniem reaguje gdy dowiaduje się, że kiedyś dowody osobiste zarezerwowane były wyłącznie dla osób pełnoletnich, a ich otrzymanie było symbolem nadejścia dojrzałości. Tym bardziej szokujące jest dla nich to, że kiedyś otrzymanie paszportu nie było wcale rzeczą oczywistą i urzędnik mógł wedle własnego uznania odmówić wydania tego dokumentu. Na szczęście czasy te przeszły już do odległej historii.

Polski dowód osobisty z warstwą elektroniczną obowiązujący od 4 marca 2019 r.

Paszport czy dowód?

Decydując czy zwrócić się o wydanie paszportu czy dowodu osobistego warto rozważyć wiele czynników. Posiadając paszport można podróżować do wszystkich krajów świata, a dowód osobisty umożliwia przemieszczanie się wyłącznie po terenie strefy Schengen.

Uzyskanie dowodu osobistego jest jednak bezpłatne, a wyrobienie paszportu już nie. Standardowa cena paszportu przypadku dziecka do 13 lat to 30 zł, a dla osoby pomiędzy 13-stym do 26-rokiem życia to 70 zł. (pod warunkiem że posiada ważną legitymację szkolną bądź studencką) Posiadaczom Kart Dużej Rodziny przysługuje 50% zniżka (czyli ceny wynosić będą odpowiednio 15 i 35 zł).

Dokumenty dla dzieci mają także krótszy termin ważności. Paszport wydany dla dziecka poniżej 13 roku życia będzie ważny przez 5 lat (starsze otrzyma paszport ważny przez 10 lat). W przypadku dowodu osobistego dziecko do 5-tego roku życia otrzyma dokument ważny przez 5 lat, a starsze otrzyma dowód na 10 lat.

Wzór paszportu (do 2018 roku)

Gdzie uzyskać te dokumenty?

Ważną kwestią jest to, że wniosku o dowód osobisty bądź paszport osoba niepełnoletnia nie może złożyć samodzielnie. Musi to w jej imieniu zrobić rodzic.

Wniosek o dowód osobisty można złożyć przez Internet (za pomocą platformy GOV.pl) i niezbędny jest do tego profil zaufany tylko jednego z rodziców. Jeśli dziecko ma więcej niż 5 lat, w celu jego odebrania konieczne będzie udanie się do wybranego urzędu miasta bądź gminy wspólnie z nim.

Jeśli preferuje się opcje klasyczną, wniosek o dowód osobisty dla dziecka można złożyć w dowolnym urzędzie miasta bądź gminy (niekoniecznie w tym, w którym jest się zameldowanym). Jeśli ma się dziecko starsze niż 5 lat zarówno przy wyrabianiu jak i odbieraniu dokumentu należy pojawić się z nim w urzędzie.

udynek Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu
Budynek Urzędu Wojewódzkiego we Wrocławiu

Wniosek o paszport składa się wyłącznie w urzędach wojewódzkich. Nie ma jednak obowiązku udawania się do tego, w którym jest się zameldowanym. Swobodnie można pojechać do innego miasta.

Wniosek o paszport dla dziecka musi być złożony w obecności dziecka (niezależnie od tego ile ma lat) i obojga rodziców!

W przypadku gdy ma 12 i więcej lat zostaną pobrane od niego wtedy odciski palców.

Odbiór paszportu następuje w tym samym urzędzie, w którym złożono o niego wniosek i odebrać go może w pojedynkę jeden rodzic. Nie jest w tym wypadku wymagana obecność dziecka.

 

Co przygotować

Zarówno w przypadku dowodu osobistego jak i paszportu niezbędne jest posiadanie fotografii dziecka. O jej wykonanie warto zwrócić się do profesjonalnego fotografa, zajmującego się tym na co dzień – będzie on wiedział jak wykonać ją w sposób prawidłowy, który nie spowoduje odrzucenia wniosku.

Wyrabiając dowód przez Internet nie jest potrzebny poza tym żaden dokument.

Starając się o wyrobienie dowodu bądź paszportu w Urzędzie konieczne będzie wypełnienie wniosków (możesz to zrobić na miejscu).

 

Czas oczekiwania

Zarówno na dowód jak i paszport oczekuje się ok. 30 dni.

Jak widać różnice w przypadku wyrabiania dowodu i paszportu są dosyć znacznie. Dowód uzyskuje się za darmo i prościej – wniosek o niego można złożyć za pomocą Internetu, a odbiór następuje w urzędzie miasta bądź gminy, które zwykle są bliżej niż paszport. Aby złożyć wniosek o paszport należy uiścić opłatę jechać do urzędu wojewódzkiego i konieczna jest obecność dziecka i obojga rodziców. Z drugiej strony jednak paszport jest paszport umożliwia podróże po całym świecie, a nie tylko terenie strefy Schengen.

Warto mieć także na uwadze, że paszport osoby niepełnoletniej jest w pełni honorowany w Polsce jako dokument równorzędny dowodowi osobistemu dokument tożsamości. Osoba niepełnoletnia posiadając tylko paszport może wykorzystać go do potwierdzenia swojej tożsamości np. zakładając konto w banku. Nie ma raczej żadnej sytuacji, aby osobie niepełnoletniej posiadającej paszport niezbędny byłby dowód, natomiast odwrotna ewentualność jest jak najbardziej realna – np. posiadając wyłącznie dowód nie można polecieć do Turcji, Tunezji, USA czy wyjechać na Ukrainę.

Wielka Brytania, w której żyje wielu naszych rodaków nie jest już członkiem Unii Europejskiej i od 1 października br. nie będzie można podróżować do niego posiadając wyłącznie dowód osobisty. Konieczne będzie posiadanie paszportu i dotyczy to zarówno dzieci jak i dorosłych.

Z drugiej strony jednak posiadanie dowodu osobistego jest w Polsce obowiązkowe jeśli jest się pełnoletnim. Wyrobiony wcześniej dowód nie traci ważności w momencie ukończenia 18-tego roku życia – tym samym np. jeśli wyrobimy dokument 15-sto latkowi, będzie mógł on korzystać z niego do momentu aż skończy 25 lat i tym samym nie będzie miał on obowiązku składania wniosku o nowy dokument po osiemnastych urodzinach.

 

Decyzję jaki dokument ostatecznie wyrobić dziecku warto rozważyć biorąc pod uwagę wszystkie powyższe różnice pomiędzy tymi dokumentami. Jak widać jest ich dosyć dużo i są aspekty przemawiające zarówno za wyrobieniem dowodu jak i paszportu. Należy więc kierować się tym do jakiego państwa chce się podróżować, jak daleko ma się do najbliższego urzędu wojewódzkiego i przede wszystkim wiekiem dziecka. Paszport daje więcej możliwości, ale uzyskanie go jest trudniejsze, a posiadanie dowodu osobistego jest obowiązkowe przez każdego pełnoletniego obywatela. Jeśli nasze dziecko ma już kilkanaście lat, a planuje podróż jedynie w granicach UE, paszport nie będzie dla niego konieczny, a wyrobiony teraz dowód ograniczy mu formalności po 18-stych urodzinach.

 

Więcej informacji odnośnie wyrobienia osobie niepełnoletniej tych dokumentów znaleźć można na stronach:

Kiepski stan finansów to sytuacja, która dotyka wiele także bardzo młodych osób. Aby więc kupić upragniony tablet czy smartfon, część młodzieży decyduje się w trakcie wakacji lub ferii pójść do pracy.  W przypadku starszej młodzieży, która ukończyła szesnaście lat, przepisy są w miarę precyzyjne i dopuszczają możliwość zatrudnienia. Problem pojawia się gdy osoba młodsza chciałaby zarobić pierwsze pieniądze. Czy to legalne? I w jaki sposób można to zrobić bez względu na wiek?

Stan prawny związany z zatrudnieniem osób niepełnoletnich jest znacząco różny w zależności od tego w jakim wieku jest potencjalny pracujący. Aby więc ułatwić odnalezienie się w gąszczu przepisów w tym artykule skupiamy się tylko na pracy osób najmłodszych, a więc tych, którzy nie ukończyli jeszcze 15-stego roku życia. Szczegóły dotyczące pracy starszych, acz niepełnoletnich dzieci znaleźć można tutaj.

Młodzież do 15-stego roku życia

Zasadniczo polskie prawo niemal całkowicie zakazuje zarobkowej pracy młodzieży do 15-stego roku, nakazując jej skupienie się na nauce. W zakazie tym przygotowano jednak kilka wyjątków, przewidujących sytuację, w których zatrudnianie dzieci jest niezbędne i nie można ich zastąpić w żaden inny sposób.

Osoby mające mniej niż trzynaście lat znajdują się pod szczególną ochroną prawną. Nie dysponują oni tzw. częściową zdolnością do czynności prawnych, więc nie mogą samodzielnie podpisywać umów. Tym samym legalne podjęcie pracy przez takie osoby jest szczególnie utrudnione, bo podpisana z taką osobą umowa byłaby sprzeczna z polskim prawem. I w tym przypadku jest jednak wyjście – umowę w imieniu swojego dziecka podpisują rodzice, a ono jedynie – pod ich nadzorem – wykonuje pracę. W tym przypadku jednak wszystkie pieniądze trafiają na konto dorosłych opiekunów, a dopiero oni, wedle własnego uznania, mogą przekazać jego część bądź całość swojej pociesze.

Co ważne prawo bardzo ściśle reglamentuje sytuacje, w której młoda osoba tak młoda może zostać zatrudniona. Reguluje to artykuł 304 Kodeksu pracy. W paragrafie pierwszym wymienione są firmy bądź organizacje, które jako jedyne zatrudniać osoby, które nie ukończyły 16-stego roku życia. Są to podmioty prowadzące działalność: kulturalną, artystyczną, sportową lub reklamową. Tym samym dzieci i młodzi do ukończenia szesnastego roku życia mogą legalnie zostać zatrudnieni w celu zagrania w sitcomie, w teatrze albo w reklamie. Tym samym nie ma możliwości legalnego zatrudnienia młodzieży w tym wieku np. w pracach sezonowych (przy zbiorach truskawek) albo do rozdawania ulotek.

Artykuł 304 Kodeksu pracy nakłada dodatkowo wiele obowiązków zarówno na rodziców, pracodawcę, oraz inspektora pracy jako instytucję wydającą w tym wypadaniu zezwolenie na pracę. Jeśli więc uda się znaleźć podmiot z branży kulturalnej, artystycznej, sportowej lub reklamowej, który potrzebuje do pracy osobę bardzo młodą niezbędne jest jeszcze spełnienie bardzo wiele dodatkowych warunków aby uzyskać zatrudnienie. Pierwszym jest uzyskanie zezwolenie od inspektora pracy, który oceni czy ten rodzaj zatrudnienia nie powoduje zagrożenie dla życia, zdrowia i rozwoju psychofizycznego dziecka oraz czy nie zagraża wypełnianiu obowiązku szkolnego przez dziecko. Z informacji jakie pozyskałem, dużo łatwiej jest uzyskać takie zaświadczenie w trakcie wakacji, gdy nie ma zagrożenia, że praca będzie zagrożeniem dla wyników w szkole. Dodatkowo aby uzyskać takie zezwolenie niezbędna jest też pozytywna opinia poradni psychologiczno-pedagogicznej, o braku przeciwwskazań do wykonywania przez dziecko pracy lub innych zajęć zarobkowych. Taką samą opinię musi wydać też lekarz rodzinny.

Tym samym pozyskanie takiego zaświadczenia jest dosyć skomplikowane i będzie wydawane jedynie w ściśle określonych sytuacjach. Jak jednak wskazano zakaz ten powstał w celu ochrony osób młodych, by dać im pełną swobodę w skupianiu się na edukacji. Osoby zbulwersowane tym stanem, powinny wiedzieć, że braki w edukacji z tego okresu późno będzie nadrobić.

Nie mniej warto pamiętać, że dzieci bez względu na wiek mają prawo, a wręcz obowiązek wspierania rodziców (i naturalnie także rodzice dzieci) – reguluje to chociażby artykuł 87 Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Interpretując ten przepis można wywnioskować, że dzieci mogą uczestniczyć w np. prowadzonej przez rodziców działalności gospodarczej, lub też w tzw. działalności nierejestrowej. Ciekawym sposobem dorobienia sobie przez małoletnie dzieci, może być wykonywanie przez nich w czasie wolnym od szkoły i zajęć edukacyjnych np. witraży, obrazków, przedmiotów z masy solnej, które mogą być później sprzedawane przez rodziców na aukcjach bądź ogłoszeniach internetowych. Zyski z tego będą zwykle niewielkie, ale może to być pierwszy sposób na poczucie szacunku do pracy i zarobionych samodzielnie pieniędzy. Wymaga to oczywiście współpracy pomiędzy rodzicami a ich dziećmi, ale bez ich zgody praca do 18-stego roku życia i tak nie będzie zgodna z prawem.

Kończąc warto mieć na uwadze, że w świetle polskiego prawa, najważniejszym obowiązkiem dziecka jest edukacja i legalna praca jest możliwa tylko jeśli nie będzie to z nią kolidować. Prawo ściśle reguluje i skutecznie ogranicza zatrudnianie dzieci, właśnie w tym celu by nie stwarzać sytuacji, w których dzieci byłyby wykorzystywane do pracy zarobkowej, kosztem możliwości pozyskiwania wiedzy. Nie ma niczego złego w tym aby jednak od początku uczyć się szacunku do legalnej pracy i pieniędzy – a pomysł by przy pomocy rodziców małoletnie dzieci zarobiły w wolnym czasie pierwsze pieniądze może skutecznie w tym pomóc.

Młodzież mającą więcej niż 15-ście lat zapraszamy do następnego artykułu, w którym poruszyliśmy prawne aspekty pracy z ich punktu widzenia.

Skip to content